VietCatholic (15.01.2011) Wiadomości z Wietnamu - Biskup ze specjalną jurysdykcją. Posiada przydzieloną mu diecezję, ale – jak sugeruje przydomek – częściej niż w jego biurze można go spotkać w lesie albo na ulicach, kiedy poszukuje misjonarskich wyzwań.
|
_ |
Ludzie mogą go zobaczyć jak obejmuje niechcianych trędowatych, których własne wspólnoty wypędzają daleko w dżunglę. Można go zobaczyć też, gdy dzieli się słodkimi patatami, swoim normalnym obiadem, z Montagnardami, albo zbiera śmieci wokół kościoła po Mszy św., którą właśnie odprawił. Można go nawet zobaczyć, gdy jest przetrzymywany na posterunku policji albo w biurze Ludowego Komitetu i tam jest obrażany i zmuszany przez miejscowych urzędników do zaprzestania działalności w obszarach oznaczonych jako „strefy bez religii”. Ale wśród wszystkich niezapomnianych doświadczeń znajduje się zapierające dech wydarzenie, gdy milicjanci w pościgu za biskupem strzelali ze swoich karabinków AK-47 do celów tuż obok niego, aby go przestraszyć i zniechęcić do odwiedzania wiosek i głoszenia Ewangelii Jezusa Chrystusa.
Mianowany 16 lipca 2003 r. bp. Michał Hoang Duc Oanh objął diecezję Kontum 28 sierpnia 2003. Diecezja Kontum jest jedną z największych diecezji wietnamskich pod względem obszaru.
Najnowsze dane statystyczne pokazują, że wśród (1.438.395) prawie 1,5 miliona mieszkańców katolicy stanowią 15% [czyli 216.384 osób] ogółu ludności. Wśród nich pracuje 39 kapłanów diecezjalnych oraz dziesiątki księży zakonnych.
Biskup Michał Hoang jest określany wieloma życzliwymi przydomkami z powodu swego pragnienia, by szukać dusz ludzkich, i z powodu swej odwagi w upominaniu się o sprawiedliwość.
Pomimo pogróżek i wysiłków lokalnych władz, które ustanowiły „strefy bez religii” w większości obszarów na północy Centralnego Pogórza i z zawziętością atakowały każdą próbę zbudowania domów modlitwy w tym regionie, ks. biskup zdołał dokonać historycznego przełomu w misyjnych kronikach Kościoła w Wietnamie: 30 tysięcy Montagnardów zostało ochrzczonych w Kościele katolickim w roku 2008, oraz ponad 20 tysięcy w roku następnym.
Jak na ironię, w tym samym czasie, inne archidiecezje i diecezje z wielkimi i pięknymi kościołami doświadczyły procentowego spadku katolików wśród ogółu ludności.
Wyjaśniając ten fakt, o. Tung Duong, redemptorysta, podkreślił gorliwość purpurata w pracy ewangelizacyjnej.
„Spędzając większość swoich zasobów materialnych na rzecz misji” – powiedział ksiądz i pisarz w jednej osobie – „żyje on tak prosto w jednopokojowym mieszkaniu, ściśnięty między książkami.”
„Dalej, pracuje on bardzo ściśle ze swymi księżmi w misyjnych obszarach, szukając wszystkich możliwych okazji, by otworzyć nowe formy działania” – powiedział redemptorysta.
Przede wszystkim ludzie podziwiają go za odwagę życia według wyznawanych wartości. W kraju, gdzie terror panował przez całe stulecie, dyktatorzy w Wietnamie kilkakrotnie doznali szoku, gdy otrzymali jego list: „To już jest za wiele, powiadam wam” – napisał purpurat w liście do prezydenta i do premiera Wietnamu, opublikowanym w sierpniu 2008 r. „W tym kraju liczne rzesze rolników i biedacy od lat upominali się o zwrot swojej własności, ale daremnie, gdyż władze wolały raczej prześladować ich zamiast zatroszczyć się o ich dobro!”
Bez wątpienia wietnamscy katolicy są tak dumni ze swego odważnego arcybiskupa Józefa Ngo Quang Kiet i biskupa Michała Hoang Duc Oanh, że wskazują na nich jako na promotorów misji Kościoła w Wietnamie.
W ostatnich latach debaty na temat posłannictwa Kościoła pojawiają się każdego roku w okresie Bożego Narodzenia, kiedy ujawnia się aktywność „patriotycznych” katolików. Każdy może zobaczyć w telewizji, w gazetach i periodykach, jak „księża i katolicy patrioci” obejmują się z komunistycznymi przywódcami, wymieniają kwiaty, wręczają luksusowe podarunki i oczywiście wygłaszają dyplomatyczne przemówienia pełne pochlebstw.
W bieżącym roku, po tym jak kolejne dwa klasztory wpadły w ręce komunistów zaledwie w ciągu jednego miesiąca (grudzień 2010), jeden z nich to klasztor redemptorystów w Dalat , a drugi to konwent Sióstr Bożej Opatrzności w Can Tho, każdy musi oglądać w wiadomościach, wciąż powtarzane przemówienie ks. Nguyen Cong Danh, przewodniczącego tzw. „Komitetu Solidarności Katolików Wietnamskich”, w którym ten „patriotyczny ksiądz” gorąco dziękuje reżimowi za jego „wielką pomoc” Kościołowi w Wietnamie i wychwala za „wielki postęp we wszystkich dziedzinach życia społecznego”.
Niektórzy utrzymują, że taka „dyplomatyczna działalność” jest konieczna i dobra dla Kościoła. Powinna ona ułatwić życie Kościoła w wykonywaniu misyjnych zadań.
Katolicki dziennikarz J. B. Nguyen Huu Vinh, który został prawie śmiertelnie pobity w Dong Chiem na początku tego roku, zdecydowanie zakwestionował tę opinię. „Jest naiwnością myśleć w ten sposób. Reżim manipulował i wykorzystywał dla celów propagandowych wszystkie publiczne wystąpienia katolickiego kleru, ażeby podważyć wiarygodność Kościoła i utrudnić działalność misyjną.
„Czuję gorycz i zawstydzenie widząc, jak „patriotyczni księża” występując przed kamerami telewizyjnymi i w innych środkach komunikacji wychwalają władzę nadzwyczaj kwiecistym językiem. W ten sposób przynoszą oni szkodę wizerunkowi Kościoła, który uważają za swój” – mówił dalej dziennikarz.
Podzielając ten sam pogląd, o. Józef Nguyen z Hanoi dodał „Takie bezczelne kłamstwa wygłaszane publicznie przez księdza ośmieszają jego wiarę i jego Kościół.”
„W archidiecezjach i diecezjach, gdzie nasila się „patriotyczna wrzawa”, liczba chrztów jest bardzo skromna i daleko nie nadąża za wzrostem ludności” – zaobserwował dziennikarz.
S. Emily Nguyen
tł. Etek
——
źródło: VietCatholic, 26.12.2010
http://www.vietcatholic.net/News/Html/86484.htm








