Emerytowani komuniści chińscy dopominają się wolności słowa

Christopher Bodeen/AP (24.10.2010) Wiadomość ze świata - Wśród dwudziestu trzech sygnatariuszy listu jest Li Rui, były sekretarz wodza rewolucji Mao Zedong oraz inni emerytowani wysocy urzędnicy zaangażowani w państwowych środkach przekazu i aparacie propagandy, którzy kiedyś sami byli odpowiedzialni za wprowadzanie ścisłej cenzury.

Beijing, 13.10.2010

Grupa wybitnych starców, członków Komunistycznej Partii Chin, wydała odważne wezwanie, aby w tym kraju zakończyć wszechstronne restrykcje w dziedzinie wolności słowa. Stało się to właśnie kilka dni po tym, jak władze chińskie ze złością zareagowały na fakt przyznania Pokojowej Nagrody Nobla uwięzionemu dysydentowi Liu Xiaobo.

W otwartym liście przekazanym elektronicznie emerytowane osobistości stwierdzają, że chociaż chińska konstytucja z 1982 gwarantuje wolność wypowiedzi, to jest ona ograniczona przez liczne ustawy i regulacje, które powinny być anulowane.

„Ten rodzaj fałszywej demokracji, która w teorii zgadza się z zasadą wolności słowa a w praktyce neguje ją, jest skandalem w historii demokracji” – stwierdza list datowany 11.10 (w poniedziałek), rozpowszechniony szeroko drogą e-mailową.

Wang Yongcheng – emerytowany profesor Uniwersytetu Shanghai Jiaotong – który podpisał list, powiedział, że inspiracją tegoż listu był niedawny fakt aresztowania dziennikarza, który opisał korupcję związaną z przesiedleniem rolników ze względu na projekt tamy.

„Chcemy spowodować działania zmierzające do rządzenia krajem w zgodnie z prawem” – wypowiedział się Wang w telefonicznej rozmowie.

„Skoro konstytucja będzie łamana, to rząd zostanie nie będzie miał prawa do rządzenia. Naród powinien upominać się i egzekwować swoje słuszne prawa” – dodał.

Nawiązując na początku do Nagrody Nobla dla Liu, list w dalszym ciągu zwraca uwagę na rygorystyczne restrykcje swobody wypowiedzi i ograniczenia praw obywatelskich, chociaż według Wanga te dwie sprawy nie są wprost powiązane. Praca nad listem rozpoczęła się kilka dni przed ogłoszeniem nagrody i autorzy pierwotnej wersji nie mieli zamiaru włączać wzmianki o Liu Xiaobo w obawie, że rząd mógłby zablokować rozpowszechnianie tekstu.

Liu, liczący 54 lata krytyk literacki w tej chwili odsiaduje w więzieniu drugi rok ze swojego jedenastoletniego wyroku, który zasądzono mu za „podburzanie do niepokojów” przez napisanie głośnego w 2008 r. manifestu domagającego się politycznych reform.

Władze Chin potępiły nagrodę przyznaną Liu jako usiłowanie mieszania się w swoje wewnętrzne polityczne i prawne sprawy oraz stwierdziły, że nagroda zaszkodzi relacjom z Norwegią, w której każdego roku niezależny komitet Nagrody Nobla przyznaje ją.
List wezwał Narodowy Kongres Ludowy i chińskie organy ustawodawcze usunięcia restrykcji w dziedzinie publikacji oraz do wprowadzenia systemu przeglądania już opublikowanych materiałów, jak to już dawno postanowiło wiele innych narodów.
„Nasz obecny system cenzurowania wiadomości i publikacji jest opóźniony 315 lat w stosunku do Brytanii i 129 lat za Francją” – stwierdza list.

Cenzura stała się tak odruchowa i restrykcyjna że nawet fragmenty przemówień samego premiera Wen Jiabao wzywające do politycznych reform zostały usunięte z oficjalnych sprawozdań w mediach. Wen zwrócił na siebie uwagę w ostatnich tygodniach przez serię niezwykle bezpośrednich wezwań, aby komunizm poddał się ewolucji.

„Nawet premier państwa nie ma swobody publikacji” – podsumowano w liście.

Chiny wprowadzają zachodzące na siebie i niepisane prawa oraz regulacje w sprawie tego, co wolno lub nie wolno publikować, a i tak ostateczny głos ma mętny organ Komunistycznej Party - Centralny Departament Propagandy. Członkowie tego wydziału regularnie zawiadamiają wydawców o tym, jakie tematy stanowią tabu. Robią to telefonicznie, aby uniknąć pozostawiania pisanych śladów. Zostawiają w zależności od bieżących wydarzeń uaktualnianą listę.

List opisał wydział cenzury jako „niewidzialną czarną rękę” i zakwestionował jego prawo do podważania zarówno rządu jak i premiera.
Wśród dwudziestu trzech sygnatariuszy listu jest Li Rui, były sekretarz wodza rewolucji Mao Zedong oraz inni emerytowani wysocy urzędnicy zaangażowani w państwowych środkach przekazu i aparacie propagandy, którzy kiedyś sami byli odpowiedzialni za wprowadzanie ścisłej cenzury.

Rząd utrzymuje, że gwarantuje wolności obywatelskie i wskazuje na wzrost dochodów oraz na jakość życia obywateli jako na dowód, że autorytarny jednopartyjny system najlepiej służy rzeczywistości kraju.

Próby nawiązania kontaktu z biurem prasowym Narodowego Kongresu Ludowego pozostawały bezskuteczne przez całą środę.
Li, liczący obecnie 90 lat, przebywa w szpitalu i jest nieosiągalny, by skomentować opublikowany list. Podobnie jest z większością innych sygnatariuszy.

Członkowie tej grupy podpisali w przeszłości inne listy, w tym jeden adresowany wprost do przywódców w Beijing w początku roku 2009, który to list wyraził poparcie dla rządowego pakietu rozwojowego gospodarki wartego 586 US $, ale jednocześnie ostrzegł, że bez transparentnej polityki, ten pakiet zostanie roztrwoniony przez skorumpowanych urzędników.

Christopher Bodeen
tł. Etek


źródło:
http://news.yahoo.com/s/ap/20101013/ap_on_re_as/as_china_free_speech
http://www.vietcatholic.net/News/Html/84393.htm

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License