Wietnamska czerwona pajęczyna w Polsce
flickr:8018833511

Ben Viet (24.09.2012) Społeczeństwo - Komunistyczna Partia Wietnamu nie ukrywa zbytnio swojej aktywności w Polsce. W Warszawie najważniejsza jest Podstawowa Organizacja Partyjna ambasady zrzeszająca jej personel oraz około trzydziestu członków partii, mieszkających w Polsce, czasem obywateli RP.

Konstytucja Rzeczypospolitej w artykule 13 stanowi: „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.”. Wietnamscy komuniści najwyraźniej sądzą, że ich ta regulacja nie dotyczy, także gdy działają na terenie Polski. Komunistyczna Partia Wietnamu nie ukrywa zbytnio swojej aktywności w Polsce.

W Warszawie najważniejsza jest Podstawowa Organizacja Partyjna ambasady zrzeszająca jej personel oraz około trzydziestu członków partii, mieszkających w Polsce, czasem obywateli RP. Sekretarzem POP jest ambasador a pierwszy sekretarz ambasady do spraw wspólnoty wietnamskiej jest jego zastępcą. Zebrania POP odbywają się w ambasadzie, ale zebrania poszczególnych sekcji w różnych miejscach Warszawy i Polski. W ramach POP KPW działają sekcje byłych urzędników, byłych doktorantów, praktykantów i byłych studentów Wojskowej Akademii Technicznej. Najliczniejsza jest sekcja WAT, najbardziej wpływowa sekcja byłych urzędników skierowanych do pracy w Polsce. Oprócz sekcji środowiskowych istnieje terenowe koło KPW w Krakowie.

Każdy członek partii co miesiąc opłaca składkę w wysokości 10 zł.

W latach 2010 i 2011 KPW w Polsce przyjmowała po dwóch nowych członków rocznie. Partia zamierza utrzymać takie tempo rozwoju. W tej chwili w Polsce mieszka 10 kandydatów na członka KPW, zgodnie ze statutem partii każdy z nich musi, po wprowadzeniu przez dwóch członków partii, odbyć staż kandydacki. Ceremonię wręczania partyjnych legitymacji odbywają się w ambasadzie.

W środowisku Wietnamczyków za przybudówkę KPW uważany jest Stowarzyszenie Wietnamczyków w Polsce (dawniej: Stowarzyszenie Wietnamczyków w Polsce „Solidarność i Przyjaźń”). Formalnie organizacja ta jest normalnym stowarzyszeniem działającym na podstawie rejestracji w KRS. Trudno jednak nie zauważyć, że kierują ją nieodmiennie działacze KPW i to działacze znaczący. Obecnie prezesem stowarzyszenia jest Le Thiet Hung (Lê Thiết Hùng), znany aktywista KPW, autor prześmiesznych wiernopoddańczych tekstów adresowanych do tej partii, tłumaczonych także na język polski. Le Thiet Hung praktycznie co roku uczestniczy w konwentach KPW w Wietnamie, publikuje w komunistycznych mediach jednoznacznie propagując totalitarny komunizm i występując przeciwko demokratycznym prądom opozycyjnej wobec reżimu. On także jest autorem listów do krajowych struktur Milicji Ludowej i Urzędu Bezpieczeństwa w ramach inicjowanej przez Stowarzyszenie Wietnamczyków w Polsce działalności śledczej dotyczącej życia wietnamskiej emigracji w Polsce. Le Thiet Hung niedawno nabył polskie obywatelstwo.

Zastępcą Le Thiet Hung, wiceprezesem Stowarzyszenia Wietnamczyków w Polsce jest Nguyen Van Thai (Nguyễn Văn Thái), członek Prezydium Ogólnowietnamskiego Komitetu Frontu Narodowego. Nguyen Van Thai Polakom przedstawia się jako pisarz i tłumacz, utrzymujący się z dochodów z własnego przedsiębiorstwa. Wietnamczykom ta postać kojarzy się nieco inaczej. Nguyen Van Thai jest szczęśliwym posiadaczem prawa stałego pobytu w RP i niejednokrotnie bywał, podobnie jak Le Thiet Hung, gościem instytucji polskiego Państwa.

Stowarzyszenie Wietnamczyków w Polsce zupełnie jawnie zapraszało funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego do Warszawy udzielając im gościny i wspomagając prowadzone przez nich na terenie Polski działania operacyjne. Stowarzyszenie na własną rękę prowadzi działania o charakterze policyjnym, całkowicie lekceważąc polskie prawo. Dla przykładu wystosowało ono swoisty „list gończy” za kobietą, oskarżaną o znaczne zadłużenie u kilkorga wietnamskich biznesmenów, także najbliższych osób członków kierownictwa stowarzyszenia. Dokument ów zawiera pełne dane osobowe poszukiwanej, jej zdjęcie oraz apel o przekazywanie informacji na jej temat pod numer telefonu należący do Le Thiet Hung.

Przedstawicielem Stowarzyszenia Wietnamczyków w Polsce jest mieszkający obecnie w Wietnamie działacz KPW, szwagier byłego ambasadora SRW w Polsce Le Thanh Binh (Lê Thanh Bình, pseudonim Binh Truc Chap). Wiosną 2012 do Wietnamu pojechał już jako obywatel RP ojciec znanej opozycjonistki pani Ton Van Anh, pan Ton Gia Khai. Natychmiast rozpoczęła się wokół niego gorączkowa krzątanina funkcjonariuszy UB. Pojawił się także towarzysz Le Thanh Binh, który odwiedził pana Ton Gia Khai w rodzinnym domu i poprosił go o zabranie do Polski drobnych upominków dla wspólnych znajomych. Kiedy pan Ton, powodowany zwykłą grzecznością, pojawił się po te upominki w domu towarzysza Binh, natychmiast przyszło tam trzech funkcjonariuszy UB, starając się przeprowadzić rozmowę na temat politycznej aktywności jego córki. Nie ulega wątpliwości, że ubecy nie byli dla działacza Stowarzyszenia Wietnamczyków w Polsce nieoczekiwanymi gośćmi.

Stowarzyszenie Wietnamczyków w Polsce wydaje miesięcznik „Que Viet”, którego łamy pełne są nachalnej propagandy komunistycznego kraju, ale także zupełnych zmyśleń i groteskowych dowodów niekompetencji. Wietnamczycy w Polsce do dziś pamiętają, jak na łamach tego pisma opublikowano wywiad z dziennikarką gazety Wyborczej, redaktor Anetą Prymaką, jak się okazało od początku do końca wymyśloną przez redakcję Que Viet, która nawet nie zapytała, czy redaktor Prymaka byłaby skłonna wywiadu jej udzielić. Bardzo niedawno publicyści Que Viet zbesztali Polskę za „nieodpowiedzialną antyrosyjska politykę” przypominając, że „na Westerplatte zginęli przecież żołnierze sowieccy”.

W 2005 roku, z okazji 75 rocznicy założenia Komunistycznej Partii Wietnamu pan Le Thiet Hung tak przemawiał do czytelników „Gazety Ludowej”, organu partii: „[…]sukcesy świadczą o słuszności drogi Komunistycznej Partii Wietnamu, uznającej za swoje korzenie lud i szanującej ludzki element na drodze rozwoju gospodarczego. Z okazji 75-lecia założenia Komunistycznej Partii Wietnamu szczerze marzę o tym, żeby Partia była coraz silniejsza słuszną wiarą i miłością całego narodu wietnamskiego w kraju i za granicą. Nasz lud za granicą jest bardzo wzruszony, widząc, jak właściwie Partia i Rząd oceniają jego rolę, jako nierozłącznej części Narodu. Niezależnie od tego, gdzie mieszkamy, pamiętamy, że jesteśmy Wietnamczykami i obiecujemy ze wszystkich sił pracować na rzecz budowy Ojczyzny.”.

Wietnamczycy w Polsce znacznie mniej cieszą się z faktu, że komunistyczny reżim także nad Wisłą uważa ich za swoją własność. Liczą na to, że Rzeczpospolita nie podziela poglądów swojego nowego obywatela!

Ben Viet

więcej: List otwarty do Le Thiet Hung

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License