"Desperacki atak grupy „żółtej flagi”"

Ben Viet za Gazetą Ludową (12.07.2013) Sierp i Młot - Na łamach „Gazety Ludowej” („Nhan Dan”), wietnamskiej „Trybuny Ludu” ukazał się zdumiewający dla polskiego czytelnika tekst, będący atakiem na emigracyjną opozycję, posługującą się, zakazaną w kraju, narodową flagą Wietnamu. Nowomowa jest trudna w tłumaczeniu, starsi Polacy, pamiętający podobne artykuły, publikowane w prasie prl.

flickr:9290320879

Ben Viet Na łamach „Gazety Ludowej” („Nhan Dan”), wietnamskiej „Trybuny Ludu” ukazał się zdumiewający dla polskiego czytelnika tekst, będący atakiem na emigracyjną opozycję, posługującą się, zakazaną w kraju, narodową flagą Wietnamu. Nowomowa jest trudna w tłumaczeniu, choć wietnamska posługuje się podobną, specyficzną logiką, jak polska, rosyjska czy niemiecka. Starsi Polacy, pamiętający podobne artykuły, publikowane w prasie prl przez Michała Misiornego, Bohdana Rolińskiego, Ryszarda Gontarza i innych, poczują się, jakby użyli wehikułu czasu. Zaznaczyć trzeba, że konstrukcja tekstu, łącznie z nadużywanymi wielokropkami, jest całkowicie zgodna z oryginałem. Po wietnamsku też piszą w ten sposób półanalfabeci…

Komentarza wymaga, pojawiające się w tekście, nieprzetłumaczalne słowo „BU”. Oznacza ono tego, który udziela pomocy komuś całkowicie na tę pomoc zdanemu. W artykule chodzi, rzecz prosta, o Amerykę i jej „pachołka”, jakim był zdaniem komunistów wolny Wietnam. Dla urody tekstu słowo to będzie Buczało w brzmieniu oryginalnym. Jakże łatwo pojmować zawiłości wietnamskiej sytuacji ludziom, których państwo także bywało „pokracznym bękartem Traktatu Wersalskiego”, potomkom tych, którzy z narażeniem życia zatykali na dachach warszawskich domów nielegalne, biało – czerwone flagi! I jak trudno ją zrozumieć tym, którzy niewoli nie znają z doświadczenia, zdani jedynie na jej wyobrażenie.

Nhan Dan (Gazeta Ludowa) - 09.07.2013: W 2004 roku Biuro Polityczne Komunistycznej Partii Wietnamu przyjęło Uchwałę nr 36, pod tytułem „Stosunki z Wietnamczykami mieszkającymi za granicą”. Od tego czasu Uchwała 36 jest realizowana przez wiele działań praktycznych, dzięki którym władze krajów zamieszkania mogły stworzyć korzystne warunki życia ludności, przybyłej z Wietnamu i które umożliwiły tym ludziom odwiedzanie kraju przodków i przyczynienie się do jego odbudowy. Jednak dla grupy ludzi, zwanych „wspólnotą żółtej flagi”, Uchwała 36 stała się celem ataku. Poniżej zamieszczamy artykuł autorstwa X. L. V. opowiadający o tej sprawie.

… Tak, jak mówi tytuł Uchwały Biura Politycznego Komunistycznej Partii Wietnamu, jej treść poddaje ocenie sytuację Wietnamczyków, żyjących w różnych krajach świata i kieruje na nich uwagę państwa. Przeczytawszy cały tekst Uchwały nie znajdzie się żadnego ataku na „wspólnotę żółtej flagi” z wyjątkiem zdania: „Nieliczni, wbrew interesom narodu podejmują walkę z własnym krajem, podkopując dobre stosunki kraju zamieszkania z Wietnamem”. To zdanie opowiada oczywisty fakt, ocena w nim zawarta nie jest ani nowa, ani fałszywa.
Ludzie „żółtej flagi” bronią się, twierdząc, że nie występują przeciw interesom narodu i nie podważają stosunków krajów zamieszkania z Wietnamem, lecz są przeciwni jedynie Komunistycznej Partii Wietnamu i jej władzom. Czemu więc są przeciwni przystąpieniu Wietnamu do WTO i Rady Bezpieczeństwa ONZ? Czemu bojkotują wietnamskie towary? Są przeciwni inwestycjom zagranicznym w kraju swojego pochodzenia? Są wrogo nastawieni do normalizacji stosunków Wietnamu i USA…? Jest jasne, że występując przeciw Uchwale 36, występują przeciw interesom narodu wietnamskiego!

Treścią Uchwały 36/NQ-TW jest tworzenie przez państwo korzystnych warunków dla Wietnamczyków za granicą, wspieranie ich tak, żeby myśleli o kraju, wspierając intelektualnie i materialnie jego budowę, by zachowali wietnamską kulturę i wzmacniali więź wspólnoty dla wzajemnego wsparcia. To wszystko. Czemu więc są przeciwni ludzie „żółtej flagi”? Rozwojowi swego kraju? Zachowaniu kultury narodowej? Wkładaniu przez rodaków sił i środków dla budowy ojczyzny? Wydaje się to niemożliwe, ale właśnie tak!
Ludzie „żółtej flagi” nigdy nie chcieli rozwoju kraju, nigdy nie chcieli, by Wietnamczycy za granicą w czymkolwiek pomagali ojczyźnie, co więcej – bojkotują towary, które naród wytwarza wielkim wysiłkiem. Takie zachowanie, niepojęte dla innych mniejszości narodowych, funkcjonuje we wspólnocie „żółtej flagi”, ponieważ zwalcza ona zajadle wszystko, co sprawia, że wizerunek Wietnamu jest pozytywny, nie bacząc na narodowy interes cieszą się, gdy sprawiają władzom Wietnamu trudności!
Uchwała 36 skierowana jest do 2,7 miliona Wietnamczyków na całym świecie. Liczba ta wciąż rośnie (podana liczba dotyczy roku 2004, obecnie jest już 4,5 miliona Wietnamczyków w stu krajach na całym świecie). Bezpośrednim wykonawcą Uchwały jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które nie prowadzi żadnych działań, wymierzonych we wspólnotę „żółtej flagi”… Antykomunistyczni działacze tej wspólnoty przedstawiają Uchwałę jako zagrożenie dla ich bytu, ponieważ wiedzą, że jej treść odpowiada ludziom, przyciąga do kraju coraz więcej emigrantów, którzy widzą prawdziwy obraz ojczyzny, nie ten czarny, zniekształcony, który przekazuje im wspólnota, przez co poprawia się wizerunek Wietnamu, niszcząc antykomunistycznego ducha i szkodząc interesom „antykomunistycznej żółtej flagi”. Polityka Wietnamu wobec Wietnamczyków za granicą ułatwia mobilizację zasobów Wietnamczyków na całym świecie dla rozwoju Wietnamu. To wzbogaci kraj, wpłynie korzystnie na jego reputację a to dla wspólnoty „żółtej flagi” nie do przyjęcia! Więc „żółta flaga” tworzy rozmaite komitety do zwalczania Uchwały 36. Ich walka jest pozbawiona sensu i nierealistyczna, bo Uchwała jest wykonywana przez wiele działań różnych ministerstw i departamentów a nie da się walczyć ze wszystkimi. Oni (od „żółtej flagi”) zwalczają wszystko, co uznają za „dobre dla komunistów” lub dla „wdrażania Uchwały 36”. Żeby wdrożyć w życie Uchwałę, potrzebny jest człowiek, ale oni nie znajdują takich ludzi, prócz pracowników Ambasady i Konsulatu, którzy są chronieni przez prawo. Więc oskarżają się nawzajem, jeden zarzuca drugiemu, że wykonuje Uchwałę 36, nie oszczędzają nawet piosenkarzy. Nie widzą dalej, niż granice ich małego światka, więc ze wszystkich sił starają się walczyć z czymś, co nie zajmuje się w ogóle „żółtą flagą”, ale tego nie dostrzegają, widząc za to, że realizuje się niebezpieczeństwo stawania się przez wspólnotę żółtej flagi” groteskową i absurdalną, odizolowaną, bo trwającą w starych kłamstwach… Oni protestują, jeden z nich przebrał się nawet za kobietę, by prysnąć gazem pieprzowym w twarz piosenkarza, którego podejrzewają o realizowanie Uchwały 36, choć ten śpiewa tylko piosenki o miłości, nucone codziennie przez młodzież…
Ale, kiedy w Carnegie Hall, jednej największych i najbardziej prestiżowych sal koncertowych w Stanach Zjednoczonych, koncertowała Narodowa Orkiestra Symfoniczna, silny zespół, złożony z prawdziwych komunistów, będący instrumentem propagandy kulturalnej najwyższego kalibru, nie było żadnej „żółtej flagi” protestujących. Po prostu, większość publiczności to byli ludzie rasy białej, a „żółta flaga” zawsze boi się zdenerwować BU. Chełpliwy, ale tchórzliwy, taki jest charakter „żółtej flagi”. Dawniej, kiedy trzeba było walczyć, uciekali, zanim walka się rozpoczęła, im kto ważniejszy, tym szybciej uciekał. BU kazał prezydentowi „żółtej flagi”, więc ten podpisał natychmiast akt zgonu swojego reżimu. Kiedy czuć już było koniec dni „żółtej flagi” pierwszy uciekł prezydent „żółtej flagi”, za nim premier, generałowie, uciekali szybciej niż BU, tak że BU był zaskoczony. Kiedy BU był zajęty ewakuacją, generałowie „żółtej flagi” uciekali tak szybko, jakby mieli skrzydła. Im wyższy urzędnik, tym szybciej uciekał! Komuniści nie marnowali czasu na ich chwytanie, żaden nie miał odwagi się ukryć, kiedy zaś osiedlili się w kraju BU, stali się najgłośniejszymi, najbardziej chełpliwymi mówcami. Mówili o tym, jak byli w komunistycznych więzieniach, jakimi są byłymi „więźniami politycznymi”, potem się zgromadzili, przebrani w mundury, kupione na pchlim targu i nawzajem poprzypinali sobie ordery za walkę z komunizmem…
Wykonując zalecenia Uchwały 36, od pierwszego sierpnia 2012 roku kanał VTV4, reklamowany w Stanach Zjednoczonych pod nazwą VTV America, oficjalnie nadaje programy na trzech kanałach Telewizji MHz Networks z siedzibą w Falls Church, Virginia.W szczególności sześćdziesięciominutowy program VTV4 po angielsku będzie nadawany codziennie od 11.00 do 12.00 na kanale MHz Worldview (MHz 10) dla 30 milionów abonentów cyfrowej telewizji naziemnej, kablowej, satelitarnej i Telsco w całych USA. To wielki cios dla „żółtej flagi”, ale trudno, tak zdecydował BU, więc „żółta flaga” musi gorzko zwinąć flagę i bezradnie patrzeć na aktywność komunistów na ziemi BU. Nie widać żadnego Komitetu, żadnej protestującej „żółtej flagi”…
Dziś można powiedzieć z zupełną pewnością, że większość pokolenia skrajnej „żółtej flagi” straciła już nadzieję i nie spodziewa się kolejnego pokolenia, które wstąpi na jej drogę zwalczania komunizmu, zwłaszcza, że „żółta flaga” traci oddech i siły. Obserwując ich zmagania z wymachiwaniem „żółtą flagą” od kilku lat, widzimy, że choć starają się ze wszystkich sił, ich flaga jest podarta, postrzępiona, nie ma już mocy i potęgi, jak w pierwszych dniach ich pobytu tutaj. Jej koniec jest bliski. „Żółta flaga” chwaliła się, że jest stroną do „dialogu” z władzami Wietnamu. Lepiej niż ktokolwiek władze Wietnamu wiedzą, kim w istocie jest „żółta flaga” i jak wygląda jej „sytuacja” i „siła”. Wystarczy popatrzeć na ich „wojsko”, żeby zauważyć, jakimi są paranoikami. To wojsko ma tylko ludzi, nie ma broni. A ci ludzie to sami oficerowie, bez żołnierzy, sami starzy, bez młodych. Wojsko, którego bronią jest „żółta flaga”, plastykowy karabin i usta… Niedemokratycznie chcą uzyskać demokrację, to najśmieszniejsza cecha wspólnoty „żółtej flagi”. Przewagą tłumu zamykają innym usta, używają tytułu uchodźcy z komunizmu, żeby zmusić innych do postępowania tak, jak oni chcą, do mówienia tego, co dla nich korzystne, blokowania przeciwnych poglądów, takimi metodami posługuje się „żółta flaga” by przytłaczać, straszyć i manipulować wspólnotą. I ta metoda nie zmienia się od kilkudziesięciu lat. To nie Uchwała 36, nie komunizm, nie BU, lecz „żółta flaga” zabije sama siebie. Czy jest Uchwała 36, czy jej nie ma, w dobie takiego rozwoju komunikacji jak dziś, prawdziwe oblicze „żółtej flagi” widać już wyraźnie, nie da się go ukryć, nie da się dalej oszukiwać i kłamać.

X.L.V.

tłumaczenie Ben Viet

źródło: Nhan Dan Online z dnia 9 lipca 2013r. http://www.nhandan.com.vn/chinhtri/binh-luan-phe-phan/item/20726202-s%E1%BB%B1-ch%E1%BB%91ng-ph%C3%A1-tuy%E1%BB%87t-v%E1%BB%8Dng-c%E1%BB%A7a-nh%C3%B3m-c%E1%BB%9D-v%C3%A0ng.html

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License