Gazeta.pl: horror obozu pracy wedle zwolennika Falun Gong

faluninfo.pl (21.06.2013) Wiadomości ze świata -- Jeśli kupiłeś ten produkt, przekaż mój list do Światowej Organizacji Praw Człowieka - pisał w ubiegłym roku anonimowy pracownik jednego z chińskich obozów pracy. List ukryty w opakowaniu po halloweenowej zabawce znalazła Amerykanka z Portland. Teraz wiadomo, kto był jego autorem - pisze "The New York Times".

Centrum Informacyjne Falun Dafa

Oficjalne źródło na temat Falun Gong i łamania praw człowieka w Chinach

za gazeta.pl

W zeszłym roku ukrył w zabawce dramatyczny list z chińskiego obozu pracy. Dziś jest już na wolności.

Fragment listu, który więzień obozu pracy ukrył w opakowaniu zabawki (Fot. Facebook)

- Jeśli kupiłeś ten produkt, przekaż mój list do Światowej Organizacji Praw Człowieka - pisał w ubiegłym roku anonimowy pracownik jednego z chińskich obozów pracy. List ukryty w opakowaniu po halloweenowej zabawce znalazła Amerykanka z Portland. Teraz wiadomo, kto był jego autorem - pisze "The New York Times".

47-letni mężczyzna podaje tylko swoje nazwisko: Zhang. Choć nie jest już więźniem, nadal obawia się odwetu ze strony władz. Do autorstwa listu przyznał się w ubiegłym miesiącu podczas wywiadu na temat obozów pracy w Chinach.

Skazany za medytację

Zhang trafił do obozu pracy, bo jest zwolennikiem Falun Gong. To praktyka duchowa związana z rozwojem i samodoskonaleniem poprzez ćwiczenia i medytację. Choć system ten był przez lata bardzo popularny w Chińskiej Republice Ludowej, w 1999 r. władze uznały go za sektę. Od tego czasu praktykowanie Falun Gong karane jest wieloletnim więzieniem lub obozem pracy.

Jeśli autorstwo Zhanga i autentyczność jego listu zostaną potwierdzone, będzie to jeden z najsilniejszych argumentów dla zwolenników Falun Gong, którzy od dawna oskarżają władze Chin o przemoc i walczą o ponowną legalizację swoich praktyk.

Dwa lata pisania listów

Były więzień opowiedział, że list znaleziony w Portland był jednym z 20, które napisał przez dwa lata. Ukrywał je w opakowaniach z anglojęzycznymi napisami, licząc, że są one przeznaczone dla państw zachodnich.

Pisząc łamaną angielszczyzną, informował, że jest więźniem obozu w Masanijia w prowincji Liaoning. Opisywał tysiące ludzi uwięzionych tam przez partię komunistyczną. Donosił o 15-godzinnej pracy przez siedem dni w tygodniu i brutalnym zachowaniu strażników.

Praktyki, jakie opisywał, pojawiają się też we wspomnieniach innych więźniów obozów pracy. Kilku z nich mówiło o śmierci współwięźnia, do której często doprowadzały choroby, jakich personel obozu nie chciał leczyć. Zjawiskiem, z jakim zetknęło się wielu osadzonych, były też samobójstwa

"Zapach spalonego ciała wypełniał celę".

W ostatnich miesiącach w Chinach rozpoczęła się niespotykanie otwarta debata na temat warunków, jakie panują w obozach pracy. Ośmieleni tym byli więźniowie zaczęli zgłaszać się do mediów i opisywać swoje historie. W większości z nich występują te same elementy: wyczerpująca praca praktycznie bez zapłaty, brak snu, brutalność strażników i tortury.

- Czasem strażnicy ciągnęli mnie za włosy dookoła celi lub stosowali pałki elektryczne, tak że zapach spalonego ciała na długo wypełniał pomieszczenie - opowiada 55-letni Chen Shenchun, który został skazany na dwa lata, bo nie chciał zrezygnować z egzekwowania zaległej wypłaty w fabryce państwowej.

Poza wstrząsami elektrycznymi strażnicy stosowali też bardziej wymyślne tortury. Najbardziej nękali właśnie osoby osadzone z powodów religijnych, które nie chciały się wyrzec swoich przekonań. Jednym ze sposobów było przywiązywanie każdej kończyny do rogu łóżka i stopniowe ich rozciąganie. Część więźniów pozostawała unieruchomiona w takiej pozycji przez kilka dni. - To było prawdziwe piekło - podsumowuje jeden z nich.

Reedukacja przez pracę

W Chinach do obozów pracy często trafiają drobni przestępcy. Wielu więźniów to osoby skazane z powodów politycznych, opozycjoniści lub - tak jak autor listu - zwolennicy Falun Gong lub członkowie nieuznawanych przez państwo Kościołów. Wyroki dostają też ci, którzy próbują walczyć z państwem o sprawiedliwość. Niewielki procent stanowią prostytutki i narkomani, których reedukacja przez pracę ma "przywrócić do społeczeństwa".

Poza wyczerpującą, trwającą po kilkanaście godzin pracą więźniowie poddawani są indoktrynacji ideologicznej. Najczęściej przebiera to postać wielogodzinnych apeli połączonych z recytacją reguł obozowych i śpiewaniem pieśni patriotycznych.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Tło

Centrum Informacyjne Falun Dafa, jest założoną w 1999 r. organizacją z siedzibą w Nowym Jorku, której zadaniem jest dokumentowanie mających miejsce w Chińskiej Republice Ludowej, przypadków łamania praw człowieka wobec członków Falun Gong (Falun Dafa). W lipcu 1999 r. dyktatorska partia komunistyczna, rozpoczęła bezprawną kampanię aresztowań, przemocy i propagandy w celu "wykorzenienia" apolitycznej praktyki. Uważa się, że niektórzy z przywódców chińskiego rządu, obawiali się rosnącego oddziaływania tej praktyki na społeczeństwo, w sytuacji uprawiania jej przez blisko 100 milionów osób. Efektem nasilającej się akcji przemocy i powiększającego się jej zasięgu, miliony zostało zatrzymanych lub zesłanych do obozów pracy. Centrum Informacyjne potwierdziło szczegóły ponad 3400 przypadków śmierci i ponad 85,000 przypadków tortur w aresztach. Faktyczna liczba zamordowanych, włączając w to odbywającą się na ogromną skalę grabież organów od żywych praktykujących, jest niemożliwa do ustalenia. Falun Gong jest praktyką czigong wywodzącą się ze szkoły buddyjskiej, która opiera się na starożytnej tradycji doskonalenia ciała i umysłu dla osiągnięcia zdrowia i rozwoju duchowego.

Centrum Informacyjne Falun Dafa
ul. Złotego Smoka 20/21,02-202 Warszawa, www.faluninfo.pl


Aby nie otrzymywać podobnych informacji (zostać wypisanym z naszej listy mailingowej) kliknij poniżej w napis SafeUnsubscribe

Przekaz email dalej

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License