Policja zaatakowała kondukt pogrzebowy i „zarekwirowała” ciało zmarłej kobiety

Vietcatholic.net (06.05.2010) Wiadomości z Wietnamu - Bardzo poważne starcia między policją miasta Da Nang i parafianami z wioski Con Dau miały miejsce we wtorek 4 maja br., podczas gdy parafianie w kondukcie żałobnym prowadzili ciało zmarłej kobiety na cmentarz, który władze postanowiły zniszczyć razem z całą wioską i stworzyć w tym miejscu „zieloną strefę” dla miasta Da Nang. Policja zagrodziła drogę procesji żałobnej, nie pozwalając wejść na cmentarz przy użyciu pałek i gazów łzawiących. Po wielu godzinach policja w końcu zabrała trumnę z ciałem i przewiozła w nieznane miejsce. Starcia przybrały gwałtowny charakter i – według nie potwierdzonych jeszcze informacji – około 60 osób zostało rannych.

Bardzo poważne starcia między policją miasta Da Nang i parafianami z wioski Con Dau miały miejsce we wtorek 4 maja br., podczas gdy parafianie w kondukcie żałobnym prowadzili ciało zmarłej kobiety na cmentarz, który władze postanowiły zniszczyć razem z całą wioską i stworzyć w tym miejscu „zieloną strefę” dla miasta Da Nang. Policja zagrodziła drogę procesji żałobnej, nie pozwalając wejść na cmentarz przy użyciu pałek i gazów łzawiących. Po wielu godzinach policja w końcu zabrała trumnę z ciałem i przewiozła w nieznane miejsce. Starcia przybrały gwałtowny charakter i – według nie potwierdzonych jeszcze informacji – około 60 osób zostało rannych.

Zmarła p. Maria Dang Thi Tan, znana jako Madame Nhu, zmarła w wieku 82 lat w niedzielę 1 maja. Około trzy tygodnie przedtem do wioski Bau Con Dau przybyli agenci Bezpieczeństwa Publicznego i ogłosili, że od tej pory nie można grzebać zmarłych na cmentarzu, który istniał tam od początków parafii, ale teraz został przeznaczony jako nowa „działka ekologiczna” dla miasta. Przed swoją śmiercią pani Dang Thi Tan wyraziła pragnienie, aby ją pochowano w rodzinnym grobowcu, na cmentarzu gdzie spoczywają od 135 lat jej przodkowie. Takie też było życzenie całej rodziny i krewnych, by pochować zmarłą w tym miejscu, a nie gdziekolwiek indziej.

Jednak już przed jej śmiercią władze usiłowały wpłynąć na rodzinę, aby zaniechała tych planów. W dniu śmierci Madame Nhu setki policjantów nasiliło kontrolę we wiosce, a szczególnie w okolicach cmentarza. W niedzielę przedstawiciele władz przybyli do wioski, aby oficjalnie odczytać zarządzenie o zamknięciu cmentarza. Poinformowali również proboszcza parafii, że nie wolno mu odprawiać ceremonii na cmentarzu.

Proboszcz w odpowiedzi oświadczył, że będzie przewodniczył ceremoniom w kościele, jak zwykle, a następnie rodzina wybierze odpowiednie miejsce spoczynku zmarłej. Ksiądz razem z parafianami modlił się w pobliżu cmentarza i był przygotowany, by w pełni uczestniczyć w pogrzebie Madame Nhu.

We wtorek 4 maja, w dniu wyznaczonym na pogrzeb, od g. 2.00 w nocy, setki policjantów wyposażonych w karabiny, granaty i pałki opanowały wioskę i cmentarz. Ustawiono zasieki z drutu kolczastego i żelazne bramy przed bramami cmentarnymi, wzbraniając w ten sposób wejścia. Cała ludność wioski zmobilizowała się, aby pomóc rodzinie zmarłej, jedna część przygotowywała kościół, druga część – przeważnie kobiety, starcy i dzieci – stali na cmentarzu i modlili się.

Około 3.00 nad ranem policja przypuściła pierwsze uderzenie na ludzi zebranych na modlitwie na cmentarzu, ciężko bijąc uczestników. W tym czasie zraniono trzy osoby i wielu pobito. Następnie sprowadzono policyjne ciężarówki i ustawiono przed bramą cmentarza.

Mszę świętą odprawiono jednak według planu o g. 4.00 rano, a pod koniec mszy więcej niż tysiąc parafian w towarzystwie kilkuset osób z okolicznych wiosek wyruszyło w procesji, aby towarzyszyć zmarłej w drodze na cmentarz leżący w odległości 1 km. od kościoła. Kiedy kondukt dotarł do bramy cmentarnej, grupa policjantów usiłowała zabrać trumnę z ciałem i umieścić na przygotowanym przez siebie katafalku, by zmarłą przewieźć w inne miejsce. Ale tłum, nie zważając na policyjne pałki, które zraniły kolejne osoby, otoczył trumnę i chronił ją przed policją. Przez kilka godzin uczestnicy procesji żałobnej opierali się policjantom, którzy usiłowali zająć trumnę i rozproszyć zgromadzenie.

Według otrzymanych informacji, po południu (czasu miejscowego), po nowym gwałtownym ataku policja w końcu zdołała odebrać trumnę i umieścić ja w swoim samochodzie. Siostrzenica zmarłej została zmuszona do podpisania zgody na kremację zmarłej. Następnie policja przeprowadziła przymusową i nieludzką kremację zmarłej, co jest aktem niebywałego barbarzyństwa. W tej chwili nie wiadomo, jaka jest liczba ofiar tego starcia z władzą, ale szacuje się. że jest ich kilkadziesiąt. Mówi się też o około dwudziestu aresztowanych.
Cierpienie osób pragnących tylko godnie pogrzebać zmarłą osobę, nie może być obojętne nikomu, kto miłuje sprawiedliwość ani mediom, i powinno skłaniać do głośnego upominania się o ludzi uciskanych w żelaznym uścisku komunistycznej tyranii.

opr. Etek


źródło:
DCCTVN.NET 06.05.2010
Vietcatholic.net 05.05.2010


Tôn Vân Anh
moc.liamg|hnanavnot#moc.liamg|hnanavnot
http://www.benviet.org

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License