Ben Viet (16.09.2010) W centrum uwagi - Vo Van Ai, Wietnamczyk mieszkający we Francji, otrzymał informację od urzędników tajskiego poselstwa w Paryżu, że nie zostanie do Tajlandii wpuszczony. MSZ Tajlandii oświadczył, że wprawdzie „Tajlandia szanuje wolność słowa, nie mniej nie użycza swojego terytorium do działalności, wymierzone w inne państwo”. Wietnamskie MSZ pochwaliło Tajlandię za odmowę.
13 września w Tajlandii miał wygłosić referat o sytuacji praw człowieka w Wietnamie, przewodzącym teraz ASEAN, Vo Van Ai, przewodniczący Wietnamskiego Komitetu Obrony Praw Człowieka. Vo Van Ai, Wietnamczyk mieszkający we Francji, otrzymał wizę wjazdową do Tajlandii, ale w ślad za nią informację od urzędników tajskiego poselstwa w Paryżu, że nie zostanie do Tajlandii wpuszczony. Z tekstem jego referatu pojechał więc vice przewodnicząca Wietnamskiego Komitetu Obrony Praw Człowieka, pani Penelope Faulkner. Zatrzymano ją na lotnisku w Bangkoku i deportowano z powrotem do Francji.
Pani Penelope Faulkner i pan Vo Van Ai są naszymi przyjaciółmi, wielokrotnie odwiedzali Polskę, ostatnio jako uczestnicy krakowskiej konferencji, w której brały udział m.in. sekretarz stanu USA Hillary Clinton i była sekretarz stanu tego kraju Madeleine Albright.
MSZ Tajlandii oświadczył przy tej okazji, że wprawdzie „Tajlandia szanuje wolność słowa, nie mniej nie użycza swojego terytorium do działalności, wymierzone w inne państwo”. Wietnamskie MSZ pochwaliło Tajlandię za „odmowę użyczenia swojego terytorium dla działalności, wymierzonej w Wietnam”. Wietnamskie MSZ podkreśla, że jest to zgodne ze standardami ASEAN.
Niedawne wydarzenie w Tajlandii kazały się zastanowić nad trwałością i prawdziwością demokratycznego porządku w tym kraju. Obecny postępek Tajskich władz stawia kropkę nad i, Tajlandia najwyraźniej dołącza do grona azjatyckich lokajów komunistycznych reżimów. A najśmieszniejsze, że owe reżimy płacą pieniędzmi, które dostają z Zachodu…
Ben Viet
czytaj więcej:









Komentarze
Podląd wiadomości:
Zamknij podgląd