Wietnam powinien uwolnić obrońcę wolności religijnej

(12.12.2009) Wiadomości ze świata - Prezydent Wietnamu spotyka się dziś z Papieżem Benedyktem XVI. Do spotkania dochodzi wśród doniesień, że katolicy wciąż są prześladowani przez wietnamskie władze. Jedna sprawa, której nie można będzie pominąć, jest trwające więzienie katolickiego księdza, który ostatnio ucierpiał z powodu dwu ataków serca.

Ks. Nguyen Van Ly, (63 lata), był przetrzymywany w izolatce od czasu rozprawy sądowej w marcu 2007 r., podczas której został skazany za rozpowszechnianie informacji godzących w wietnamskie władze. Ks. Ly, który od 1977 r. spędził ponad 16 lat w więzieniu, był nieustannie karany nie za rozpowszechnianie fałszywych informacji, ale za swoją działalność na rzecz religijnej wolności i poszanowania praw człowieka.

Ks. Ly jest więźniem sumienia, a jego zdrowie jest zagrożone. Aby można było zapewnić mu właściwą opiekę lekarską i kontakt z najbliższą rodziną, ks. Ly powinien zostać zwolniony. Ponadto, gdyby władze wietnamskie zwolniły ks. Ly z humanitarnych względów, mogłoby to otworzyć drogę do polepszenia relacji z Watykanem i z katolikami w Wietnamie.

Katolicki ksiądz jest najbardziej znanym więźniem w Wietnamie. Chociaż w początkach ks. Ly był przede wszystkim obrońcą religijnej wolności, to bardzo szybko doszedł do wniosku, że demokracja jest jedynie pewną drogą do ochrony swobody wypowiedzi i wolności religijnej. To przekonanie doprowadziło go do tego, że został współzałożycielem „Bloku 8406”, organizacji na rzecz wielopartyjności i demokracji w Wietnamie.
Podczas swego uwięzienia w początkach lat 2000 ks. Ly był uważany za więźnia sumienia, a jego przypadek przyciągnął uwagę międzynarodowej opinii i zapewnił mu poparcie ze strony członków Kongresu USA. Po kilku latach międzynarodowych interwencji ks. Ly został uwolniony i przebywał na wolności przez dwa lata i w roku 2007 został znowu aresztowany.

Dzisiaj sprawa ks. Ly jest wciąż priorytetową dla polityków amerykańskich. W lipcu 2009 r. 37 senatorów wysłało list do wietnamskiego prezydenta Nguyen Minh Triet, zwracając jego uwagę na „poważne wady procesowe” w sprawie ks. Ly i wzywając Prezydenta do uwolnienia ks. Ly. W liście z należnym szacunkiem poproszono o informacje o stanie zdrowia więźnia.
Dziewięć dni po tym, jak senatorowie napisali, ks. Ly doznał pierwszego wylewu. Jego rodziny nikt o tym nie poinformował przez półtora miesiąca. Nikt nie wie, jaką opiekę lekarską otrzymywał wtedy.

Cztery miesiące później, 14 listopada ks. Ly został znaleziony nieprzytomny na podłodze w swojej izolatce. Doznał wtedy drugiego wylewu. Od tego czasu przebywa w szpitalu w Hanoi, gdzie przez cały czas pilnuje go przynajmniej pięciu milicjantów. Wskutek wylewów ks. Ly jest częściowo sparaliżowany, a prognozy medyczne są niepewne. Jakkolwiek niektórzy członkowie rodziny mają pozwolenie na odwiedziny w szpitalu, to księża koledzy, którzy przyszli, aby się z nim pomodlić, nie otrzymali zgody.
Chociaż osłabiony przez ataki ks. Ly wciąż jest przytomny i zdaje sobie sprawę, kim jest. W tym stanie prosi personel szpitala, aby nie traktowano go jak więźnia. Osłabionym głosem mówi: „Nie jestem więźniem. Ja jestem więźniem sumienia.”

Maran Turner

Maran Turner jest dyrektorem Freedom Now (Wolność Teraz) i służy jako międzynarodowy doradca Księdzu Nguyen Van Ly. Napisała ten artykuł dla Mercury News.

tł. Etek

źródło:

MercuryNews

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License