O Wietnamczykach mówią trenerki międzykulturowe

Bến Việt (17.09.2009) W centrum uwagi- „Wietnamczycy są w tej chwili dość liczną grupą imigrantów. Ignorowanie grupy o tak odmiennym rodowodzie kulturowym byłoby ignorancją i głupotą. Polska pełni rolę gospodarza od którego zależy, jak będą się czuli jego goście… Szukaliśmy możliwości współpracy…” – rozmowa z trenerkami międzykulturowymi, które prowadziły warsztaty pt. „Psychoedukacja – drogą do integracji” z grupami wietnamskimi.

Nasze rozmówczynie:
Agnieszka Zawadzka z wykształcenia etnolożka, trenerka umiejętności psychologicznych, prowadzi m.in. warsztaty dla cudzoziemców mieszkających w Polsce, mama Bianki i Aniki. Interesują ją szczególnie zagadnienia związane z integracją, akulturacją, kultury z kręgu islamu oraz Kaukaz. W wolnym czasie pływa, jeździ konno i podróżuje.
Agnieszka Olszewska ukończyła Uniwersytet Warszawski na Wydziale Resocjalizacji, specjalizacja Wychowanie Resocjalizujące. Na codzień pracuje w Polskim Centrum Mediacji prowadząc mediacje karne, cywilne, rodzinne. Pisze i koordynuje projekty z zakresu mediacji a także prowadzi staże mediacyjne. Pracuje jako trener psychologicznego warsztatu grupowego z zakresu komunikacji, rozwiązywania konfliktów, różnic międzykulturowych oraz umiejętności wychowawczych. Psychoterapeutka w trakcie szkolenia. Mama dwójki dzieci: 7-letniej Zuzi i 4-letniego Tymona.

Ben Viet: Chcielibyśmy wiedzieć skąd wasze zainteresowanie odmiennymi kulturowo nacjami, jak to się stało, że miałyście styczność z Wietnamczykami?

Agnieszka Zawadzka: To wbrew pozorom trudne pytanie. Zainteresowanie innymi nacjami bierze się z ciekawości drugiego człowieka. Świadomość, że mój świat nie jest światem uniwersalnym i że większość ludzi na Ziemi żyje według odmiennego niż mój scenariusza kulturowego, powoduje, że spotkanie z osobami z innych kultur jest szalenie ciekawe i wartościowe. To spotkanie fascynuje, otwiera horyzonty, pomaga się rozwijać. Jest dla mnie osobistą wartością.
Wietnamczycy są w tej chwili dość liczną grupą imigrantów. Ignorowanie grupy o tak odmiennym rodowodzie kulturowym byłoby ignorancją i głupotą. Wszyscy uczymy się na nowo jak być krajem wieloetnicznym i wielokulturowym. Polska pełni rolę gospodarza od którego zależy, jak będą się czuli jego goście. To po naszej stronie leży stworzenie warunków dla trudnego procesu integracji. Wietnamczycy są bardzo wdzięczną grupą – zainteresowaną integracją w polskim społeczeństwie.
Agnieszka Olszewska: Jedną z moich największych pasji w życiu jest poznawanie innych kultur poprzez napotkanych w podróżach ludzi. Od wielu lat kultura krajów Azji była mi szczególnie bliska. Mam za sobą kilka długich wyjazdów na wschód, między innymi mieszkałam prawie rok w Korei Południowej, pół roku w Indiach. Lubię estetykę oraz kuchnię orientalną, interesuję się medytacją i sztuką z tego regionu świata. W swojej pracy mediatorki i trenerki chciałam połączyć dotychczasowe doświadczenia zawodowe związane z pomocą i wsparciem z poznawaniem osób odmiennych kulturowo. Wraz z Justyną Frelak i Mirosławem Bienickiem z Instytutu Spraw Publicznych postanowiliśmy zdobyć fundusze na serię warsztatów dla imigrantów w Polsce i to się udało. Grupa mniejszości Wietnamskiej jako największa w Stolicy zawsze była dla nas szczególnie ważna i szukaliśmy możliwości współpracy. Udało się nam dzięki pomocy Roberta Krzysztonia i Ton Van Anh.

flickr:3929046537


Agnieszka Zawadzka i Agnieszka Olszewska na warsztatach o Polsce dla Wietnamczyków pt. "Psychoedukacja - drogą do integracji" organizowanych przez Instytut Spraw Publicznych we współpracy ze Stowarzyszeniem Wolnego Słowa.

Ben Viet: Jest coś, co szczególnie Was zaskoczyło, co odbiegało od Waszych wcześniejszych przekonań o Wietnamczykach?

Agnieszka Zawadzka: Moja wiedza o Wietnamczykach była nader skromna i teoretyczna. Na warsztatach spodziewałam się dużej powściągliwości w kontakcie ze strony uczestników. Okazało się, że Wietnamczycy żywo prowadzą dyskusję, są bardzo rozmowni, jeśli czują się bezpiecznie. Zaskoczyła mnie duża chęć poznania i zrozumienia zachowań Polaków a także zmiany własnych, na przyjęte w Polsce, np. dotyczące punktualnego przychodzenia na spotkania z Polakami, czy wyrażania wprost własnych myśli. Zaskoczeniem było dla mnie także odkrycie, że wśród Wietnamczyków są prawdziwi Warszawiacy, Polacy w pierwszym pokoleniu – mówiący płynnie po polsku, wychowani tutaj.
Agnieszka Olszewska: Dużą niespodzianką była dla nas otwartość i aktywność uczestników na warsztatach. Często słyszałyśmy że Wietnamczycy to grupa hermetyczna i trudno dostępna. Tymczasem na naszych warsztatach przy wsparciu i udziale Ton Van Anh mieliśmy dużą frekwencję i bardzo żywy udział uczestników w zadaniach i dyskusjach. Ciekawe było odkrycie pewnego rodzaju identyfikacji Wietnamczyków z Polską wynikającą z podobnej sytuacji politycznej Polski przed ’89 rokiem oraz szczególnej sympatii do polskiego Papieża Jana Pawła II. Nieustająco jestem pod wrażeniem pracowitości, cierpliwości i skromności Wietnamczyków…

Ben Viet: Prowadziłyście wiele warsztatów z wieloma grupami różnych narodowości, także dla Polaków. Powiedzcie najpierw czy wietnamskie warsztaty bardzo się różniły od polskich?

Agnieszka Zawadzka: To trochę jak inny świat!;). Szczególnie trudny był początek każdego warsztatu. Wietnamczycy mają inne niż Polacy podejście do czasu i umówionych spotkań. Do końca nie było wiadomo czy ktoś przyjdzie na warsztat, ile osób. To duża niepewność, dla Polki, która jest przyzwyczajona do większej przewidywalności ;). Na szczęście szybko odczuwałyśmy ulgę, ponieważ frekwencja była duża. Był to także dla nas wyznacznik zadowolenia uczestników z warsztatu i ich przydatności. Wietnamczycy w przeciwieństwie do Polaków nie wyrażają wprost krytycznych opinii, nawet w anonimowych ewaluacjach. Nasza ocena zajęć opierała się w dużej mierze na własnej intuicji i analizie przebiegu spotkań, uważnie słuchałyśmy także sugestii uczestników, czego jeszcze potrzebują. Inaczej trzeba było formułować pytania o ocenę warsztatu.
Agnieszka Olszewska: O tak, warsztaty z grupą Wietnamską były zupełnie wyjątkowe! Różnice kulturowe pomiędzy naszymi dwoma krajami są tak ogromne, że często planując i prowadząc spotkania czułyśmy się jak na obcej planecie. Dobrze, ze miałyśmy z Agnieszką siebie nawzajem! Przy każdym spotkaniu uczyłyśmy się dowiadywałyśmy nowych rzeczy o Wietnamie, o trudnym życiu imigrantów w Polsce i o Polakach widzianych Waszymi oczyma. Bardzo ważnym dla mnie momentem warsztatów była praca nad tym co Polacy mogą zrobić by poprawić sytuację imigrantów z Wietnamu w Polsce i co sami Wietnamczycy mogą zrobi by na tę sytuację wpłynąć. Pouczające doświadczenie, które doprowadziło mnie do poczucia osobistej współodpowiedzialności i zaangażowania w tę sytuację. To były wymagające warsztaty, ale dały nam bardzo dużo satysfakcji.

Ben Viet: A jest coś, co wspólne dla wszystkich grup imigranckich?

Agnieszka Olszewska: Przede wszystkim kłopoty z przepisami imigracyjnymi w Polsce oraz duży poziom stresu związanego ze zmianą otoczenia kulturowego.
Agnieszka Zawadzka: Uczestnicy naszych warsztatów są zainteresowani wiedzą o Polsce, chcą rozumieć Polaków. W codziennym funkcjonowaniu starają się przystosować do otoczenia, uniknąć konfliktów, starają się pokazać z dobrej strony i chcieliby się przyjaźnić z Polakami.

Ben Viet: Czy udało się wyczuć jakieś pragnienia u Wietnamczyków, mówili do czego chcą dążyć i jakie wartości dla nich ważne?

Agnieszka Olszewska: Wietnamczycy w Polsce nie oczekują szczególnego wsparcia od Państwa Polskiego, chcą sami zapracować na „swoje”. Potrzebują do tego prawa pobytu i wykonywania pracy. Bardzo ciężko tutaj pracują… i zazdroszczą Polsce wolności.
Agnieszka Zawadzka:. Myślę, że słowo „normalność” ma dla Wietnamczyków w Polsce ogromne znaczenie. Normalnie żyć, móc spokojnie pracować, chodzić do szkół.
Młodzi Wietnamczycy, chcieliby się w Polsce zakochać i założyć rodziny. Są gotowi nawiązywać znajomości z Polakami/ Polkami i są zainteresowani przyjętymi przez nas sposobami okazywania zainteresowania płcią przeciwną.

Ben Viet: A z czego się śmieją Wietnamczycy? Łatwo ich rozśmieszać?

Agnieszka Olszewska: Niestety nie mieliśmy wielu okazji do śmiechu, bo tematy poruszane na spotkaniach były raczej poważne. Za to udało się nam razem pośpiewać i bardzo miło spędzić czas na przerwach przy smacznych pierogach. Do pełnej swobody brakowało nam tylko znajomości Wietnamskiego… Może kiedyś uda się nam to nadrobić?
Agnieszka Zawadzka: Powiem nieskromnie, że śpiewanie wyszło nam świetnie i dostałyśmy gromkie brawa ;). Jednak mimo trudnych tematów było trochę śmiechu. Mam przypuszczenie, że Wietnamczykom nie brakuje autoironii i potrafią śmiać się z siebie samych.

© Bến Việt

Komentarze

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License